
Cześć scooter boyz,
jestem Tomáš Lorenc, chcę wam powiedzieć, nad czym teraz pracuję i że nie przestałem zajmować się hulajnogami (freestyle scooteringiem), nadal jeżdżę, tylko trochę mniej, ale obecnie zajmuję się zapewnieniem, czyli ubezpieczeniem sportowców „sportów ekstremalnych” z moim bratem, który wszystko organizuje, aby już nie zdarzały się rzeczy, do których byłem przyzwyczajony, gdy zaczynałem lub jeździłem na poziomie profesjonalnym.
A co się działo?
Zdarza się, że gdy dany sportowiec nie ma ubezpieczenia bezpośrednio na swój sport, co w tym przypadku jest freestyle scooteringiem, może się zdarzyć, że nagle wasza firma ubezpieczeniowa wypowie umowę, którą mieliście mieć na X długo i nic nie zapłaci.
A dlaczego to mieć? Albo powiedzieć, że stało mi się to, gdy schodziłem po schodach i upadłem!
Kiedy byłem na zawodach w Niemczech w Monachium, gdzie jak co roku odbywały się targi ISPO, zostałem tam zaproszony przez mojego sponsora CHILLI PRO SCOOTER, trenowałem i nagle znikąd zrobiło mi się źle, kiedy właśnie wyleciałem w powietrze i uderzyłem przednim kółkiem prosto w coping (ta rura do slide'ów na rampie).
Nagle obudziłem się, a przy mnie byli lekarze, karetki, a ja byłem całkowicie nieruchomy, trwało to długo, zanim się z tego wyleczyłem i doszedłem do siebie.
Więc chcę przez to powiedzieć, że pobyt w Niemczech i X transportów karetką kosztowały dużo, ale wtedy nie miałem jeszcze ubezpieczenia bezpośrednio na ten sport, więc jedna nieznana firma ubezpieczeniowa wypowiedziała mi umowę i byłem w kropce.
A co się stało dalej?…

Zainteresowało Cię nasze ubezpieczenie? Chcesz dowiedzieć się więcej informacji? Więc nie wahaj się napisać lub zadzwonić 737 101 107 Láďa Lorenc.





